- Kosho!! - wydarłem się niespodziewanie.
- Taaaaak? - spytał uroczy, niski blondynek.
- Zrób mi zupkę - zrobiłem błagalną minkę.
- No doooobrze... - podreptał do kuchni.
Zajmowałem się w tej chwili malowanie obrazu. Obydwoje jesteśmy studentami ASP. Mieszkamy ze sobą od ukończenia gimnazjum. Poznaliśmy się w 5 klasie podstawówki, na trzepaku. Kosho robił wtedy fikołek i nagle się wywalił. Od razu go pokochałem, tylko że... On nadal o tym nie wie. ;_; Śpimy razem w jednym łóżku, a nadal nie miałem odwagi mu tego wyznać...
- Shin...? Zupka gotowa - przyniósł i delikatnie położył na biurku.
- Dziękuję bardzo - powiedziałem.
On zaś usiadł na łóżku i zaczął czytać jakąś książkę. Jezu... Jaki on słodki. *~*
Nałożyłem na łyżeczkę trochę zupy i wziąłem do buzi. Po chwili...
- KURWA, CO TO ZA GÓWNO?! - wrzasnąłem i wyplułem na dywan.
Tak krzyknąłem, że aż Kosho spadł z łóżka.
- Jak można aż tak bardzo zjebać zupkę?! Pozwę ich! - darłem się na niewinną miskę.
- S-Shin... - stał nieruchomo wystraszony.
- Oj... Przepraszam...
Zapomniałem, że Kosho boi się kiedy ktoś krzyczy.
- Chodź! Popatrz jaka ohydna - wskazałem na naczynie.
Podszedł ostrożnie. Przyglądaliśmy się jej przez ok. 3 minuty. Nagle usiadł mi na kolanach...
- Kosho? - spytałem zdziwiony i lekko tym podniecony.
- Dawno nie siedziałem u nikogo na kolanach - spojrzał na mnie uśmiechnięty.
Czułem jego zgrabny tyłek na sobie... To doprowadzało mnie... Do... sz-a-l-e-ń-s-t-w-a.
Przyciągnąłem jego twarz do siebie i namiętnie pocałowałem. Próbował mnie odepchnąć, co oznaczało, że... kradnę jego pierwszy pocałunek, hihi.
Popchnąłem go na podłogę. Na chwilę przestałem go całować aby odetchnąć.
- S-Shin... Co Ty r-robisz? - spytał oszołomiony.
- Kosho... Proszę pozwól mi kontynuować... Już nie mogę się powstrzymać...
Zanim opowiedział, już wepchnąłem swój język w jego jamę ustną. Powoli zaczął łapać o co tutaj chodzi... Rozpiąłem jego rozporek i zacząłem przejeżdżać dłonią po jego penisie.
- S-shin... - jęknął cicho.
Podciągnąłem jego koszulkę do góry. Ujrzałem jego chudziutki brzuszek. Mmm... Składałem pocałunki na nim. Polizałem mu sutka, a potem ssałem i podgryzałem. On zaciskał dłonie na dywanie z przyjemności. Jaki on wrażliwy... *krwotok z nosa*
Szybko zerwałem z niego spodnie i gacie. O Jezu... Wreszcie zobaczyłem... To chyba moja najpiękniejsza chwila w życiu... Umrę zaraz...
Ale do rzeczy. Na początku polizałem jego członka.
- S-shin... P-p-przestań... - wyjęczał Kosho.
Włożyłem go całego do ust. Rysowałem na nim szlaczki językiem. On wyginał ciało w łuk i krzyczał podniecony. Poruszałem głową w tył i w przód. Zaciskał swoje nogi na mojej głowie. Po chwili... Doszedł w moich ustach.
Wystraszony spojrzał na mnie. Ja zaś uśmiechnąłem się i przełknąłem jego spermę.
- S-shin... C-czemu? - patrzył na mnie cały zarumieniony z łzami w oczach.
- Kosho... Ja... Kocham Cię. - wyznałem mu prawdę.
- A-ale... Dlaczego? - dopytywał się oszołomiony.
Lecz nagle uśmiechnął się i powiedział:
- Już rozumiem. Shin... Ja też Ciebie kocham... Ale nigdy nie myślałem, że ty mnie też... - odwrócił wzrok zawstydzony.
Przyciągnąłem jego twarz do swojej, spojrzałem głęboko w oczy i pocałowałem z uczuciem.
W końcu zrzuciliśmy z siebie całe ciuchy...
- S-shin... Zróbmy to... - wyjąkał.
Wszedłem w niego powolutku. Krzyknął z bólu.
- Przepraszam... - powiedziałem.
- T-to n-n-nic takiego... Chcę, żeby tobie też było przyjemnie...
Poruszałem się w nim, a on krzyczał niemiłosiernie. Ta noc odmieniła wszystko...
~*~
Patrzyliśmy na nią w pełnym skupieniu... Była brązowa... Taka wątła...
- No patrz skubana jaka bezczelna. Nadal nie chcę się stąd wynieść! - skomentowałem.
K: Ehem... To je mój łanszocik i mam nadzieję, że się podoba. :3 A jak nie to wypierdalać. xD Pozdrawiam Was moi drodzy yaoiści. <3
- Shin...? Zupka gotowa - przyniósł i delikatnie położył na biurku.
- Dziękuję bardzo - powiedziałem.
On zaś usiadł na łóżku i zaczął czytać jakąś książkę. Jezu... Jaki on słodki. *~*
Nałożyłem na łyżeczkę trochę zupy i wziąłem do buzi. Po chwili...
- KURWA, CO TO ZA GÓWNO?! - wrzasnąłem i wyplułem na dywan.
Tak krzyknąłem, że aż Kosho spadł z łóżka.
- Jak można aż tak bardzo zjebać zupkę?! Pozwę ich! - darłem się na niewinną miskę.
- S-Shin... - stał nieruchomo wystraszony.
- Oj... Przepraszam...
Zapomniałem, że Kosho boi się kiedy ktoś krzyczy.
- Chodź! Popatrz jaka ohydna - wskazałem na naczynie.
Podszedł ostrożnie. Przyglądaliśmy się jej przez ok. 3 minuty. Nagle usiadł mi na kolanach...
- Kosho? - spytałem zdziwiony i lekko tym podniecony.
- Dawno nie siedziałem u nikogo na kolanach - spojrzał na mnie uśmiechnięty.
Czułem jego zgrabny tyłek na sobie... To doprowadzało mnie... Do... sz-a-l-e-ń-s-t-w-a.
Przyciągnąłem jego twarz do siebie i namiętnie pocałowałem. Próbował mnie odepchnąć, co oznaczało, że... kradnę jego pierwszy pocałunek, hihi.
Popchnąłem go na podłogę. Na chwilę przestałem go całować aby odetchnąć.
- S-Shin... Co Ty r-robisz? - spytał oszołomiony.
- Kosho... Proszę pozwól mi kontynuować... Już nie mogę się powstrzymać...
Zanim opowiedział, już wepchnąłem swój język w jego jamę ustną. Powoli zaczął łapać o co tutaj chodzi... Rozpiąłem jego rozporek i zacząłem przejeżdżać dłonią po jego penisie.
- S-shin... - jęknął cicho.
Podciągnąłem jego koszulkę do góry. Ujrzałem jego chudziutki brzuszek. Mmm... Składałem pocałunki na nim. Polizałem mu sutka, a potem ssałem i podgryzałem. On zaciskał dłonie na dywanie z przyjemności. Jaki on wrażliwy... *krwotok z nosa*
Szybko zerwałem z niego spodnie i gacie. O Jezu... Wreszcie zobaczyłem... To chyba moja najpiękniejsza chwila w życiu... Umrę zaraz...
Ale do rzeczy. Na początku polizałem jego członka.
- S-shin... P-p-przestań... - wyjęczał Kosho.
Włożyłem go całego do ust. Rysowałem na nim szlaczki językiem. On wyginał ciało w łuk i krzyczał podniecony. Poruszałem głową w tył i w przód. Zaciskał swoje nogi na mojej głowie. Po chwili... Doszedł w moich ustach.
Wystraszony spojrzał na mnie. Ja zaś uśmiechnąłem się i przełknąłem jego spermę.
- S-shin... C-czemu? - patrzył na mnie cały zarumieniony z łzami w oczach.
- Kosho... Ja... Kocham Cię. - wyznałem mu prawdę.
- A-ale... Dlaczego? - dopytywał się oszołomiony.
Lecz nagle uśmiechnął się i powiedział:
- Już rozumiem. Shin... Ja też Ciebie kocham... Ale nigdy nie myślałem, że ty mnie też... - odwrócił wzrok zawstydzony.
Przyciągnąłem jego twarz do swojej, spojrzałem głęboko w oczy i pocałowałem z uczuciem.
W końcu zrzuciliśmy z siebie całe ciuchy...
- S-shin... Zróbmy to... - wyjąkał.
Wszedłem w niego powolutku. Krzyknął z bólu.
- Przepraszam... - powiedziałem.
- T-to n-n-nic takiego... Chcę, żeby tobie też było przyjemnie...
Poruszałem się w nim, a on krzyczał niemiłosiernie. Ta noc odmieniła wszystko...
~*~
Patrzyliśmy na nią w pełnym skupieniu... Była brązowa... Taka wątła...
- No patrz skubana jaka bezczelna. Nadal nie chcę się stąd wynieść! - skomentowałem.
K: Ehem... To je mój łanszocik i mam nadzieję, że się podoba. :3 A jak nie to wypierdalać. xD Pozdrawiam Was moi drodzy yaoiści. <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz